Hellenic Air Force Museum czyli Muzeum Sił Powietrznych Grecji to kolejny etap naszego tegorocznego rajdu po lotniczych muzeach Europy. Było Deutsches Museum w Monachium i Deutsches Museum Flugwerft w Schleissheim, Lithuanian Museum of Aviation w Kownie, Suomen Ilmailumuseo w Helsinkach i Deutsches Technikmuseum w Berlinie. Wizytę w Museo Storico dell’Aeronautica Militare w Vigna di Valle pod Rzymem opisałem oczywiście na mojej stronie i w październikowym (X’2025) numerze PLAR.
Do Aten udaliśmy się w listopadzie. Ateny to wspaniałe zabytki kultury z Akropolem na czele, ale dla mnie to także znajdujące się nieopodal Akropolu War Museum z lotniczymi eksponatami na wystawie plenerowej i przede wszystkim zlokalizowane o blisko godzinę drogi od stolicy w bazie lotniczej Dekelia w Acharnes, założone w 1986 roku Hellenic Air Force Museum. Z centrum Aten udaliśmy się środkami komunikacji miejskiej i pociągiem podmiejskim do Acharnes. Prowadził oczywiście „wujek Google”. Prowadził „prawie” doskonale, bo doprowadził nas pod samą bramę bazy, tyle tylko, że do bramy technicznej, które nie była w użyciu, a znajdującej się po drugiej stronie. Korzystając z życzliwości Greków, którzy tłumaczyli nam co i jak, po blisko półgodzinnym marszu dotarliśmy do bramy (tej właściwej) przy której na postumentach umieszczone były samoloty i napis nie pozostawiający wątpliwości, że jesteśmy na miejscu. Żołnierze pełniący wartę przy bramie poinformowali, że aby dojść do widocznego w odległości ok. kilometra muzeum trzeba wziąć „pod pachę” blue line i wszystko będzie dobrze. Myśleliśmy, że skoro ruszyliśmy rano to będziemy tam nielicznymi zwiedzającymi, ale ku naszemu zdziwieniu okazało się, że w muzeum jest wielu zwiedzających (wiązane to jest chyba z faktem, że muzeum jest czynne tylko w weekendy, jest bezpłatnie i prawdopodobnie organizatorzy na te dwa dni przygotowują tam jakieś ciekawe wydarzenia). Jedną z aktywności muzeum jest „archeologia lotniczea” w ramach której udało się pozyskać wraki samolotówz II WŚ (Bristol Blenheim Junkers Ju 52 i Ju 87). Kolejną inicjatywą jest stworzenie kolekcji pojazdów o wartości historycznej m.in. karetka Dodge z czasów II WŚ i Jeep Willys… Zwiedzanie zaczęliśmy od ekspozycji plenerowej, która jak to często bywa, nie zachwycała, bo pomimo tego, że wystawione są na niej ciekawe eksponaty to ich stan jest daleki od ideału. Obejrzeliśmy też latające modele samolotów, a szczególne wrażenie robiły na mnie low pass’y w wykonaniu jednego z modelarzy jego pięknym, biało-czerwonym Pilatusem. Ruszyliśmy dalej i chcieliśmy przejść do znajdujących się w zasięgu naszego wzroku żółtych Piper’ów na pływakach, ale tamten teren okazał się już niedostępny (wiadomo – baza wojskowa). I jeszcze druga część wystawy plenerowej z rolniczym samolotem Grumman Ag Cat do którego mam wyjątkową słabość. Kiedy oglądaliśmy eksponaty w hangarze do moich uszu doszedł dźwięk, który rozpozna każdy sympatyk lotnictwa, dźwięk silnika Spitfire’a. Po chwili do Spitfire’a dołączył Harvard i oba samoloty wystartowały. Piękny widok… W hangarze przedstawiłem się pilotom wojskowym jako też latający współpracownik polskiego „Przeglądu Lotniczego”. Otrzymałem od nich naszywkę ich 355 dywizjonu, który kiedyś używał naszych samolotów PZL P.24, które przed wojną Polska eksportowała m.in. do Grecji. Panie Nadredaktorze melduję więc wykonanie zadania – ślady naszego PZL’a odnalezione! Jeszcze sympatyczne spotkanie z członkami grupy rekonstrukcyjnej, którzy w „strojach z epoki” występowali razem ze Spitfire’m (Marcos serdecznie pozdrawiam!), jeszcze wspólne zdjęcia i wracamy. Stojący przy bramie lotniska policjanci poinformowali nas, że bardzo blisko, dosłownie kilka minut od bramy muzeum, znajduje się stacja kolejowa Dekelia skąd jadą pociągi do Aten. Skwapliwie skorzystaliśmy z tej opcji. Po kilkunastu minutach oczekiwania w czasie których zdążyliśmy jeszcze nakarmić „kolejowego” kota nadjechał pociąg, który dowiózł nas do Aten.
Dziękuję greckim pilotom z dywizjonu 355. a także członkom historycznej grupy rekonstrukcyjnej w mundurach „z epoki”, którzy nie tylko stworzyli sympatyczną atmosferę, ale służyli nam pomocą i ułatwiali fotografowanie.
Zapraszam do Galerii…
Copyright © 2025 Krzysztof Cieślawski