Tegoroczna 26 edycja Dni NATO w Ostrawie oraz 17. Dni Sił Powietrznych Armii Republiki Czeskiej po raz kolejny udowodniła, że lotnisko im. Leoša Janáčka w Mosznowie jest jednym z najważniejszych punktów na mapie europejskich imprez wojskowych. W weekend 19–20 września 2026 roku przez płytę czeskiego portu lotniczego przewinęło się ponad 120 tysięcy widzów, z czego blisko 92 tysiące pojawiło się w sobotę. Choć darmowy wstęp oraz potężny program pokazowy przyciągnęły tłumy, opinie uczestników po opadnięciu lotniczego pyłu wyraźnie podzieliły się na zachwyty nad spektaklem w powietrzu i gorzkie słowa pod adresem organizacji naziemnej.
Dla mnie największą gwiazdą pokazów był AN-124 którego pojawienia się zupełnie mnie zaskoczyło. Nie było go w planie, a wylądował i… skradł show! Nie Lancer, nie Red Arrows a An-124… Sentymentalnym akcentem był dynamiczny występ niemieckiego samolotu Panavia Tornado – ze względu na planowane wycofanie tej konstrukcji ze służby w Luftwaffe, ciasne wiraże na dopalaczach oglądano z wyjątkowym wzruszeniem. Ogromne uznanie zebrał również wspomniany brytyjski zespół akrobacyjny Red Arrows. Z kolei entuzjaści nowinek technicznych z uwagą śledzili pierwszą publiczną prezentację w locie czeskiego egzemplarza transportowca C-390 Millennium.
Wystawa statyczna i strefa naziemna dostarczyły równie mocnych wrażeń. Z racji jubileuszu 70-lecia powstania Luftwaffe, Niemcy jako specjalne państwo partnerskie zaprezentowały pełny przekrój swojego sprzętu, w tym samoloty A400M Atlas i Eurofighter Typhoon oraz ciężkie pojazdy pancerne. Tradycyjnie wielkim zainteresowaniem cieszyło się stoisko polskich Wojsk Specjalnych, gdzie zwiedzający mogli z bliska obejrzeć wyposażenie i pojazdy bojowe. Olbrzymim plusem całej strefy statycznej była swoboda – w przeciwieństwie do wielu wydarzeń na Zachodzie, w Mosznowie do większości maszyn można było podejść niezwykle blisko, zajrzeć do ładowni czy porozmawiać z załogami.
Niestety, wrażenia z widowiska lotniczego zostały w dużej mierze osłabione przez poważne problemy logistyczne. W sobotni poranek drogi prowadzące od strony Petřvaldu i Studénki zostały całkowicie sparaliżowane, a czas oczekiwania w korkach sięgał nawet trzech godzin, przez co część widzów spóźniła się na pierwsze bloki pokazów. Drugim znacznym utrudnieniem był całkowity paraliż sieci GSM wywołany zagęszczeniem ludzi. W efekcie terminale płatnicze w strefach gastronomicznych i handlowych przestały działać, a osoby nieposiadające gotówki w czeskich koronach miały ogromny problem z zakupem napojów czy jedzenia. Sytuację pogarszały wygórowane ceny w punktach gastronomicznych, które wzbudziły spore niezadowolenie zwiedzających.
Relacje uczestników jasno pokazują jednak, że kluczem do udanego wyjazdu do Mosznowa pozostaje odpowiednie przygotowanie: meldunek pod lotniskiem we wczesnych godzinach porannych, zapas gotówki w kieszeni oraz własny prowiant.
Zapraszam do Galerii…
Tym razem prezentuję także zdjęcia innych osób:
„Statyka” widziana obiektywem wielkiego pasjonata lotnictwa Irka Żołnierczyka:
I zdjęcia niektórych moich podopiecznych, uczniów ZSTiH, członków Koła Fotografii Lotniczej czyli Franka Krzempka i Karola Dudzika. Fajna robota chłopaki!!!




























